przypomnij hasło    
UWAGA:
Bieżące wiadomości
Oaza spokoju i relaksu
28-06-2018, 22:35:39 · Powiat opatowski · 0 komentarzy · 83 czytań · Drukuj
Oaza spokoju i relaksu

Józef Cichocki z Opatowa, wierny kibic KSZO Ostrowiec, obecnie emeryt, który przepracował 50 lat, nie wyobraża sobie życia bez działki.

Ze Stryczowic do Ostrowca
Rzadko się zdarza przepracować zawodowo pół wieku. Józefowi Cichockiemu się udało. W niewielkiej podostrowieckiej wsi Stryczowice w 1941 roku na świat przyszedł bohater dzisiejszego tekstu o działkowcach. - Rodzice Bronisława i Izydor - byli rolnikami. Nasze gospodarstwo było niewielkie, bo tylko 4 ha. Moje rodzeństwo to siostra i dwóch braci. Niestety jeden zginął tragicznie od wybuchu bomby z II wojny. Żyją brat Stanisław, który ma 94 lata i 92-letnia siostra Władysława- opowiada Józef Cichocki.
J. Cichocki edukację rozpoczął w pięcioklasowej szkole w rodzinnej wsi. Szkołę podstawową ukończył w Mominie. -Dwie ostatnie klasy kończyłem w szkole w Mominie- wspomina. - Codziennie piechotką pokonywałem 8 km. W podstawówce lubiłem matematykę, najgorzej szło mi z języka rosyjskiego. Ledwo wyrabiałem na trójkę. Następnie było LO im. Staszica w Ostrowcu.

Kibic piłkarzy nożnych KSZO
- Liceum było w budynku obok stadionu KSZO i chyba więcej czasu spędziłem na obiektach klubowych, podglądając treningi piłkarzy, niż w szkole na lekcjach (śmiech). Od tego czasu stałem się wiernym kibicem ostrowieckiej drużyny. Jeszcze nie tak dawno byłem na każdym meczu zespołu. Świętowałem awanse i smuciłem się ze spadków. Wielka sympatia dla ostrowieckiej drużyny wynikała także z tego, że grał w niej wychowanek OKS Tomasz Żelazowski. Teraz już zdrowie nie to i brakuje też chęci- wyjaśnia przyczyny rozbratu z czynnym kibicowaniem drużynie KSZO Józef Cichocki.
Bycie kibicem i głośne wyznawanie, które zespoły się lubi, a które nie, czasem jest fatalne w skutkach. Przekonał się o tym pan Józef.
- Jechałem "stopem" z kontroli - wspomina.- Zatrzymała się ciężarówka. Zaczęliśmy rozmowę z kierowcą. Wszystko było w porządku do momentu skrytykowania przeze mnie jednej z drużyn, obecnie ekstraklasowej. Okazało się, że pan kierowca ciężarówki był jej gorliwym fanem. Zatrzymał pojazd i w szczerym polu mnie wysadził. Dobrze, że nie dał mi po twarzy (śmiech).

50 lat pracy zawodowej
Po ukończeniu liceum i zdaniu matury Józef Cichocki został zatrudniony w Prezydium Miejskiej Rady w Ostrowcu. - W szkole w pobliskiej Mominie nauczycielką była Bogumiła i o dziwo uczyła m.in. języka rosyjskiego, z którym miałem kłopoty- wspomina J. Cichocki.- Zakochałem się na zabój. Na szczęście moja miłość została odwzajemniona i stanęliśmy na ślubnym kobiercu. W 2014 roku odebraliśmy medale za długoletnie pożycie małżeńskie. Wracając do spraw zawodowych, to żona dostała pracę w szkole w Gierczycach (gmina Wojciechowice) i tam też zamieszkaliśmy. Ja zamieniłem Ostrowiec na Opatów, gdzie pracowałem też w Powiatowej Radzie Narodowej. Kolejny przystanek na ścieżce zawodowej to Sadowie. W tej miejscowości byłem naczelnikiem gminy. Wróciłem do Opatowa i byłem zastępcą dyrektora przedsiębiorstwa gospodarki komunalnej. Następnie dyrektorowałem takiej samej firmie w Ożarowie. Znów powrót do Opatowa, gdzie znalazłem zatrudnienie w miejscowym Zespole Opieki Zdrowotnej.
Ostatnią firmą w bogatej karierze zawodowej J. Cichockiego był Zakład Ubezpieczeń Społecznych, a konkretnie wydział kontroli.
- W sumie uzbierało się tego 50 lat - mówi z dumą pan Józef.

Przygoda z działką zaczęła się na emeryturze
Działkowcem stał się pan Józef natychmiast po przejściu na emeryturę. -Kolega miał działkę na terenie ogródków działkowych przy ul. Leszka Czarnego - opowiada J. Cichocki.- Pogadaliśmy przy kawie i stałem się jej użytkownikiem. Działka jest fajna, bo dość duża. To taka moja oaza spokoju. Jedynym jej mankamentem jest hałas, jaki dobiega z przyległej ulicy, ale można przywyknąć. Działkę uporządkowałem i podzieliłem na sektory. Jest wydzielona i ogrodzona część dla kur, miejsce na kwiaty ozdobne, folia i sektor warzywny. Z ptactwa mam jeszcze gołębie, takie normalne, nie rasowe. Był jeszcze piesek, ale zdechł ze starości. Tego pieska przygarnąłem, ktoś go wyrzucił i błąkał się przy wejściu. Na początku był nieufny, ale z biegiem czasu stał się przyjacielem.
Moja przygoda z działką trwa już kilkanaście lat. Pierwsze wyposażenie rekreacyjne tzn. stół parasol i krzesła dostałem w prezencie od kolegów z ZUS-u po odejściu na emeryturę.

Maleńka folia na nowalijki i sektor na warzywa
- Nowalijki, pomidory, ogórki swoje, nie pryskane są najsmaczniejsze - mówi Cichocki.- Aby były jak najwcześniej, zbudowałem niewielką folię. Co jakiś okres trzeba tylko wymienić jej pokrycie. Jest w niej kilkanaście krzaków pomidorów i ogórków. Dla rodziny zupełnie wystarczy. Podobnie jest z warzywami. Są wszystkie niezbędne w kuchni. Jeszcze nie tak dawno uprawiałem nawet bób.

Kwiaty ścięte na procesję
- Kwiatków nie widać, a tak ładnie i kolorowo w tym roku kwitły- mówi pan Józef.- Jak co roku przed Bożym Ciałem zgłaszają się po nie młode osoby. Robimy wycinkę i dzieciaki sypią je podczas procesji.

Miejsce relaksu i pracy
Pan Józef Cichocki mieszaka w centrum Opatowa. Od miejsca zamieszkania do działki przy L. Czarnego jest ponad kilometr. Trasę tę pokonuje nawet trzy razy dziennie. Norma to dwa razy.
- Bardzo polubiłem to miejsce- mówi.- Po śniadaniu ruszam w pierwszą wyprawę. Jeśli czegoś brakuje w moim królestwie, to robię zakupy. Wypuszczam kury na wybieg i je karmię. Karmę dostają także gołębie. Po spełnieniu obowiązku nakarmienia ptactwa zaczynam prasówkę. Jak jest chłodno - to w budynku, a latem - przy stoliku pod parasolem. Obowiązkowo kawa lub herbata. Na działce zawsze jest coś do roboty. Sianie, pielenie, podlewanie, to z wyjątkiem pierwszego, codzienny rytuał. Wracam na obiad i po południu kolejny spacer, i odpoczynek wśród drzew, krzewów i warzyw. Wieczorem wpędzam kury do kurnika i wracam do domu. Czasem się zdarza, że nawet i trzy razy jestem w oazie spokoju.
Znajomi i koledzy korzystają z gościnności J. Cichockiego.
- Często przychodzą znajomi moi, jak i mojej rodziny. To jest fajne miejsce na grillowanie i spotkania. Zapewniam, że nie wyobrażam sobie życia bez mojego kawałka gruntu przy L. Czarnego- dodaje.
(JAZ)

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Dołącz do nas na Facebooku
Popularne wiadomości
Policja wyjaśnia - Zmarli n...
Feralny wieczór - Kobieta w...
Samobójstwo w tirze
Śmiertelne pobicie
Markowska zagrała na weselu...
Mężczyzna zmarł - Śledztwo ...
Konkurs Miss "Wiadomości Św...
Płatos przejmie akcje KSZO?
Wygraj Pizzę z dostawą do d...
Justyna Jedlikowska i Edmun...
Pogoda
Pod Patronatem Wiadomości

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.