przypomnij hasło    
UWAGA:
Bieżące wiadomości
E. Nowik: W żyłach mam pomarańczowo - czarną krew
17-08-2015, 10:13:32 · Ostrowiec Świętokrzyski · 0 komentarzy · 598 czytań · Drukuj
E. Nowik: W żyłach mam pomarańczowo - czarną krewErwin Nowik to wychowanek ostrowieckiego KSZO, który z powodzeniem mógłby grać przynajmniej na II - ligowych boiskach, jeśli nie wyżej. O przedsezonowych propozycjach z Niemiec, turnieju "Ogrody" oraz pomarańczowo - czarnej krwi stoper KP KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski opowiedział w szczerej rozmowie "Wiadomościom Świętokrzyskim".

Debiut w lidze z Sołą Oświęcim można śmiało nazwać wymarzonym?
- Zdecydowanie tak, bo to trudny teren do zdobywania punktów i wiadomo, o co Soła walczyła w poprzednim sezonie, więc trzeba na tę drużynę uważać. Zwycięstwo w Oświęcimiu to duży sukces, bo wiadomo, że Soła jest i w obecnym sezonie typowana jako jeden z faworytów III ligi. Najważniejsze, że udało nam się zagrać konsekwentnie i strzelić jedną bramkę więcej. Mimo że wynik skromny, to jednak najważniejsze są trzy punkty na otwarcie sezonu.

Wspomniałeś o tym, że Soła to zespół, który w zeszłym sezonie walczył o możliwość awansu do wyższej klasy rozgrywkowej. Teraz jest ekipą mocno zmienioną, odmłodzoną i jej cele będą chyba zupełnie inne?
- To prawda, że teraz Soła to inny zespół niż jeszcze pół roku temu. Według mnie byli o wiele silniejsi w ofensywie. Cały czas starają się utrzymywać przy piłce, lecz nie robi to jakoś wielkiego popłochu w ofensywie. Myślę, że w tym sezonie utrzymanie jest ich celem numer jeden.

Wiele zespołów boryka się z brakiem egzekutora. Ten problem jest również w KSZO, choć na starcie sezonu nie można narzekać jeszcze na brak skuteczności?
- To prawda - takiego typowego egzekutora brakowało w KSZO już jakiś czas. Cale szczęście, że zawodnicy z innych formacji potrafią wykazać się bramkostrzelnością i jakoś to wygląda. Teraz doszedł do nas Łukasz Jamróz i miejmy nadzieję, że to on będzie pełnił funkcję typowego egzekutora, którego tu brakuje. Oczywiście nie zwalnia to innych od strzelania bramek- choćby obrońców (śmiech). Najważniejsze jednak, by te bramki zdobywać, a to kto je będzie strzelał, nie będzie miało większego znaczenia.

Liga w tym sezonie może być bardzo wymagająca, bo walka o awans może być walką o utrzymanie, gdyż sporo zespołów "spada"?
- W tym sezonie utrzymuje się jedynie sześć zespołów i będzie naprawdę ciężko, patrząc, jakie drużyny są w lidze. W tym momencie nie można patrzeć w ten sposób, że dzisiaj zagraliśmy słabo, to za tydzień odrobimy. Każde punkty są na wagę złota i trzeba grać zawsze o pełną pulę, by myśleć o utrzymaniu. Nie można sobie pozwolić na głupie straty, bo w końcowym rozrachunku mogą się one okazać kluczowe i zadecydować o spadku bądź utrzymaniu zespołu w lidze.

Próbowałeś zmienić barwy klubowe, jednak ostatecznie zdecydowałeś się zostać w KSZO.
- Tak, to prawda - miałem kilka ofert z III - ligowego JKS Jarosław i Ursusa Warszawa, a nawet była propozycja wyjazdu do Niemiec do IV ligi, ale doszło jedynie do rozmów, żadnych konkretów. Zdecydowałem się pozostać w KSZO i zrobię, co w mojej mocy, żeby jak najlepiej reprezentować pomarańczowo - czarne barwy.

Nie żałujesz tej decyzji?
- Czy żałuję? Nie myślę o tym w ten sposób - staram się nie zaprzątać sobie głowy takimi sprawami, bo źle to się odbija. Jestem w KSZO, za pół roku nie wiadomo, gdzie będę. Póki co, cieszę się, że jestem w Ostrowcu, bo mamy tutaj fajny zespół, atmosfera w szatni jest jeszcze lepsza niż wcześniej. Do tego doszło kilku fajnych zawodników i tylko z tego trzeba się cieszyć. W moim sercu zawsze będzie KSZO, a w żyłach płynie pomarańczowo - czarna krew, lecz nie wiadomo, co przyniesie jutro i nigdy nie wykluczam zmiany klubu, choć fajnie by było zakończyć karierę w pomarańczowo - czarnej koszulce przy Świętokrzyskiej 11.

Jak wspominasz Radzyń Podlaski, bo pojechałeś tam jako bardzo młody piłkarz i szybko musiałeś nauczyć się samodzielności?
- Wyjazd do Radzynia Podlaskiego wspominam bardzo dobrze, bo tak jak zostało powiedziane, musiałem się nauczyć samodzielności. Musiałem sobie sam dawać radę. Co prawda miałem tam fantastyczne warunki - mieszkanie i wyżywienie zapewnione przez klub - ale jednak byłem sam w obcym miasteczku. Szybko jednak znalazłem kontakt ze znajomymi z Radzynia i było coraz lepiej, a takie doświadczenie w życiu na pewno tylko pomogło szybciej dorosnąć i nauczyć się radzić sobie samemu.

Turniej Ogrody pamiętasz jako młody zawodnik MKS KSZO Junior?

- Ten turniej pamiętam jeszcze jak nie uczęszczałem na zajęcia MKS KSZO Junior, tylko zbieraliśmy ekipę spod bloków i graliśmy. Pierwszą z drużyn, z tego co pamiętam, był "AZET Patronackie" - taka zbieranina chłopaków z osiedla, a sponsorem był osiedlowy sklep. Ciekawostką jest, że za zwycięstwa dostawaliśmy zgrzewkę "Ptysia" (śmiech).

Jego reaktywacja kilka lat temu to chyba dobra inicjatywa?
- Bardzo dobra. Ten turniej przyciąga bardzo dużo kibiców, co widać było w tym roku. Fajnie, że został reaktywowany, bo dużo młodzieży rozgrywa tutaj mecze - siedzą przy boisku, grają w piłkę, a nie siedzą w domach przed komputerami. To zdecydowanie lepsza forma spędzania wolnego czasu, a i świetna okazja do poznania nowych ludzi z podobną pasją, jaką bez wątpienia jest piłka nożna.

Jak oceniasz stan boisk piłkarskich w Ostrowcu Świętokrzyskim i bazę seniorskiego KP KSZO?

- My jako drużyna seniorów korzystamy z dwóch boisk - przy ulicy Różanej i z głównej płyty na stadionie. Boiska zawsze na trening są przygotowane. Bardzo często padają określenia "dywan", także jest to idealna płyta do treningów. Niektóre zespoły mogą sobie w III lidze tylko o takich warunkach pomarzyć, choć im wyższa liga, tym coraz większe wymagania, jeśli chodzi o murawę - choćby te do rozrywania spotkań ligowych. Nikomu chyba nie trzeba uświadamiać, że na nieodpowiednim boisku można sobie zwyczajnie zrobić krzywdę.

Z perspektywy czasu oraz gry jeszcze w KSZO SSA możesz potwierdzić, że pieniądze nie grają dużej roli, a najważniejsza jest atmosfera w drużynie?
- Za czasów gry w KSZO SSA, to nie mogę powiedzieć za wiele, bo pieniędzy nie było i trzeba było jechać na atmosferze, a często to wystarczy do osiągania dobrych wyników. Spójrzmy choćby na Wisłę Sandomierz. W ubiegłym sezonie problemy finansowe, a ekipa była dobra z fajną atmosferą w drużynie i zdobyli mistrza. Lecz wiadomo, że najważniejsze jednak jest to, czy klub jest wypłacalny. Większość zawodników tylko z tego się utrzymuje, a gdy w klubie jest wszystko poukładane i pieniądze są na czas, to i atmosfera będzie jeszcze lepsza i wyniki będą bardzo dobre. Tak jest nie tylko w III lidze, ale we wszystkich innych.
Dziękuję za rozmowę.
Anna Soboń
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Dołącz do nas na Facebooku
Popularne wiadomości
Policja wyjaśnia - Zmarli n...
Feralny wieczór - Kobieta w...
Samobójstwo w tirze
Śmiertelne pobicie
Markowska zagrała na weselu...
Mężczyzna zmarł - Śledztwo ...
Konkurs Miss "Wiadomości Św...
Płatos przejmie akcje KSZO?
Wygraj Pizzę z dostawą do d...
Justyna Jedlikowska i Edmun...
Pogoda
Pod Patronatem Wiadomości

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.